Blog > Komentarze do wpisu
Pierwsza wyprawa bynajmniej nie w nieznane

Wczesne dzieciństwo pamiętam jedynie z kilku, drobnych z resztą, epizodów. Wyścig Pokoju oglądany spod koca w pokoju, kilka scen z obozu harcerskiego na którym to mój ojciec był instruktorem, a matka "pigułą" no i tryumfalny pierwszy dzień w przedszkolu. Zaznaczyć jednak muszę, że tryumfalny to on był dla mnie, a nie dla przedszkolanek, które mało co osiwiały jak im się w połowie dnia urwałem do domu. Dom bowiem był niedaleko, a ja jako bystre dziecko, drogę z punktu A (czyli przedszkola), do punktu B (czyli domu) znałem na pamięć. Cóż zatem łatwiejszego niż wyjść drzwiami głównymi w chwili gdy reszta dzieci wychodziła bocznymi na plac zabaw. Wróciłem do domu zadowolony szokując i matkę, i babcię. Panie z placu zabaw wróciły zapewne mniej zadowolone nie mogąc się doliczyć dzieci, a jeszcze mniej zadowolone były dnia następnego, gdy to moja rodzicielka z hukiem wpadła do dyrektorki mówiąc, bez ogłady, co sądzi o takim pilnowaniu jej pierworodnego... Panie wzięły się widać ostro do pracy, bo drugi raz taki manewr mi się niestety nie udał, ale zanim skończyłem przedszkole przynajmniej jeszcze raz mocno je zadziwiłem. Będzie o tym za czas jakiś.

poniedziałek, 27 grudnia 2004, cyberski
Komentarze
2004/12/28 18:39:13
no ... no ... widzę, że niezłe z Ciebie ziółko ;-)
-
2004/12/28 22:35:22
Bystre z Ciebie bylo malenstwo.A co dalej?Rozwinoles ta cenna ceche?Pisz,pisz lubie Cie czytac!
-
Gość: nienasycenia, 194-63-130-133.akk.net.pl
2005/01/01 10:55:00
:) najważniejsze ze jest co wspominać;P
-
Gość: czar, dl194.internetdsl.tpnet.pl
2005/01/04 21:44:04
dobrze, że wróciłeś..
-
2005/01/06 10:31:47
za jakis czas...